sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 1 - I want you to stay forever (z Kurtem Cobainem)


   Jest już ranek. Całą noc spędziłam w lesie. nawet nie miałam  pojęcia kiedy zasnęłam - po prostu straciłam rachubę czasu
Myślałam o życiu a dokładniej  o tym,że będę musiała zmienić towarzystwo. Kiedy firma mojego taty zbankrutowała to wszystko straciło sens
A pomyśleć ,że jeszcze przedwczoraj żyłam jako milionerka. Nie wiem czy jestem w stanie dalej
żyć. Nie wiem czy się do tego przyzwyczaję i nie wiem co z moimi przyjaciółmi.
Było mi smutno więc wybrałam się na spacer by raz jeszcze przemyśleć to wszystko.

*na spacerze*
Była bardzo ładna pogoda. Słońce piekło tak mocno ,że aż wszyscy chowali się po domach. Spacerowałam po parku z jakieś 10-15 minut. Gdy tak chodziłam ku mojemu  zdziwieniu ujrzałam grupę osób- byli to najgorsi kolesie z mojej szkoły.
Zbliżali się w moim kierunku. Jeden zaczął coś krzyczeć,ale nie słyszałam co. Nagle podbiegli do mnie.
- o siema biedaczko. Jak tam ? Twój tatuś zbankrutował? Tak mi przykro - parsknął śmiechem jeden z chłopaków
-odwal się ode mnie- wrzasnęłam i poszłam dalej.

  Zrobiło mi się bardzo smutno. Przez moje ciało przeszły dreszcze.Nie wiedziałam co w tej sytuacji mam zrobić, od czego zacząć a na czym skończyć. Takich sytuacji tego dnia miałam sporo. Nagle zobaczyłam ,że na ławce ktoś siedział.
           Był to chłopak, miał blond włosy i jak się później zorientowałam również  piękne, niebieskie oczy.
Zdałam sobie sprawę z tego ,że  widziałam już go dzisiaj. Pewnie siedział już tak dłuższy czas.

-Hej.Coś się stało? - zapytałam nieznajomego
-Wszystko dobrze. - powiedział.

Gdy tak spojrzał na mnie zauważyłam w nim coś znajomego. Chwilę patrzyłam na niego i w końcu zdałam sobie sprawę
że rozmawiam z Kurtem Cobainem. Tak, to był Kurt Cobain piosenkarz z zespołu Nirvana.

-Ty jesteś Kurt,prawda?- zapytałam.
-Tak,a co? chcesz autograf? haha - zaśmiał się.

Był taki miły,ale jednocześnie bardzo stanowczy. Wiele w wywiadach opowiadał ,że nikt nie potrafi go zrozumieć.

-Tak, chciałabym ,ale proszę powiedz.. coś się stało,prawda ? -zapytałam.
-Stało czy nie stało to nie jest ważne. - powiedział. W jego oczach widziałam smutek. a z moich poleciały łzy.
-Ważne ! proszę powiedz.. - krzyknęłam. Uroniłam jeszcze więcej łez i po chwili dodałam- bardzo Cię lubię
jestem twoją wierną fanką, nie pozwolę by ktokolwiek Cię skrzywdził, rozumiesz?! - powiedziałam płacząc.

On nic nie mówił, milczał. Po chwili mnie przytulił bardzo mocno. Jakby sam chciał mnie uchronić przed czymś złym.

- to powiesz mi czy nie ?- zapytałam Kurta ponownie.
-Jak mi opowiesz co u Ciebie się wydarzyło. Obserwowałem Cię dzisiaj,gdyż sam siedzę tutaj od rana.
Wydajesz się być bardzo smutna. Jeśli mogę spytać.. jak masz na imię?
- mam na imię Alex. Dobrze opowiem Ci wszystko,ale nie wiem od czego zacząć. Po prostu jeszcze dwa dni temu byłam milionerką,gdy firma mojego ojca zbankrutowała to przyjaciele się ode mnie odwrócili i teraz nie mam nikogo.Mało tego.. wszyscy się ze mnie naśmiewają. Nie przeszkadza mi to ,że nie jestem już aż tak bogata. Tylko smutno mi  bo teraz zostałam zupełnie sama.
-Oj.. tak mi przykro. - powiedział Kurt. Wydawał się być taki zatroskany. - a Twoi rodzice?
-moi rodzice kazali mi się wyprowadzić z domu. Kupili mi mieszkanie bo  stwierdzili ,że nie mieliby nawet
czasu się mną zajmować. Teraz rozkręcają kolejny biznes.
-Nie martw się. Na mnie zawsze możesz liczyć. Póki co nie mam żadnej trasy koncertowej bo postanowiłem
odpocząć.
-Dziękuje Ci Kurt. Jesteś taki kochany -powiedziałam i go przytuliłam. - po chwili dodałam. - a jakie Ty masz zmartwienie ?

....................................................................................................................
podoba się ten rozdział ? jak macie jakieś uwagi czy coś to piszcie ;) I oczywiście - zostawcie po Sobie ślad w postaci komentarza. Byłoby mi bardzo miło;)












piątek, 30 sierpnia 2013

PROLOG

          Było już ciemno, biegłam przez las. Smutek rozrywał moje ciało. Nie potrafiłam  odnaleźć się  w nowej sytuacji ,która była dla mnie tak okrutna i bolesna. Więcej - nie wiedziałam czy kiedykolwiek pogodzę się z tym co się stało.
 Dlaczego akurat mnie się to przytrafiło ? dlaczego akurat mnie to dotknęło ?dlaczego akurat JA miałam takiego pecha?
nie potrafiłam zrozumieć sensu mojego istnienia. Było mi przykro ,ponieważ straciłam najlepszych przyjaciół
po tym jak się dowiedzieli ,że firma mojego ojca zbankrutowała i nagle starałam się biedna. TAK,STAŁAM SIĘ BIEDNA!
a jeszcze wczoraj byłam milionerką.A może oni nie byli moimi prawdziwymi przyjaciółmi? może zależało im tylko na moich pieniądzach?
Nie wiem, co gorsze - dowiedziałam się,że będę musiała opuścić prywatną szkołę i zacząć uczęszczać do publicznej...
czuję ,że prawdziwe kłopoty dopiero się zaczną.
.......................................................................................................
dziękuję za przeczytanie ;)  opowieść jest oczywiście wymyślona ;) planuję zrobić jako głównego bohatera również Kurta Cobaina. dopiero zaczynam "przygodę" z blogowaniem więc miło by mi było gdybyś zostawił/a komentarz. Dziękuję;)